Przejdź do głównej zawartości

w nogi

W 2017 roku 255 osadzonych nie wróciło z pracy do zakładu karnego. Zgodnie z programem ministra Jakiego, mieli dorabiać i wracać do społeczeństwa.Oni woleli jednak wolność. Do więzienia wracać nie chcieli. Taką drogę wybrało ponad stu skazanych więcej niż rok wcześniej.

Tylko w styczniu 2018 roku z miejsca pracy poza więzieniem zbiegło 21 skazanych. Trzech w okolicach Gdańska, dwóch w Katowicach i dwóch w okolicy Warsawy. Aż sześciu "dało nogę" w rejonie Wrocławia (z czterech zakładów karnych w tamtym okręgu). Cześć została złapana, część nie. Na początku marca brakowało ponad 50 osób (z tych, którzy do więzienia nie mieli zamiaru wracać w 2017 roku).Niektórym skazanym do głowy nie przyszłoby wtedy uciekanie. Tych, którzy jednak dadzą nogę, łatwiej byłoby złapać. I nikt złego słowa nie powiedziałby o sztandarowym programie Patryka Jakiego, wiceministra sprawiedliwości. SW tłumaczy od dawna, że nie ma żadnego problemu ze znikającymi pracującymi więźniami. Zresztą i Służba Więzienna, i Ministerstwo Sprawiedliwości nie chcą używać słowa ucieczka. Wolą oddalenie.dsetek oddalających się nie rośnie, chociaż do pracy wypychanych jest coraz więcej osób. Bez konwojenta każdego dnia pracuje prawie 10 tys. osób. W ciągu roku znika kilkuset. Niby niewiele, ale na ulicach pojawia się po prostu więcej przestępców. Nawet jeżeli siedzą za kradzież roweru, siedzieć powinni. A praca to dla nich okazja do wyrwania się z rąk wymiaru sprawiedliwości. Nikt nie patrzy, można przeskakiwać przez płot.

Jak ustaliliśmy, do firmy, z której uciekł pracujący więzień, zostali skierowani jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze SW. Przeprowadzili krótką rozmowę z zatrudnionymi. Opowiedzieli, za co siedział uciekinier. Zapewniali też, że nie jest groźny. Nie chcieli, by pracownicy wymogli na pracodawcy rezygnację z udziału w programie pracy dla więźniów.

Co należy rozumieć przez oddalenie? To sytuacja, w której więzień-pracownik nie wraca do zakładu karnego. W słowniku SW ucieczka zarezerwowana jest dla sytuacji, gdy więzień przeskakuje przez płot i umyka czujnemu oku strażnika. A takich w Polsce od lat jest kilka, w ubiegłym roku było okrągłe zero. Ale w firmie więzień nadzoru strażnika nie ma. Więc teoretycznie nie ucieka, a właśnie się oddala. W praktyce różnicy jednak nie ma. Więzień był i go nie ma.

Komentarze